Archiwum grudzień 2002, strona 1


gru 05 2002 przesladujaca melodia
Komentarze: 3

Przesladuje mnie melodia,ciagle taka sama,ciagle z tym samym dzwiekiem,ciagle z tym samym brzmieniem,ciagle z tymi samymi nutami.Smutna melodia,moja przyjaciolka kochala te melodie,placzaca melodia.Udalam,skalmalam,zgrzeszylam,ze jestem chora..Nie chce chodzc juz do tej pierdolonej budy,ktora przypomina mi tylko moja przyjaciolke.Ta melodia przesladuje mnie od rana,od przebudzenia,od smierci..Dzisiaj byl pogrzeb mojej przyjaciolki,plakalam caly dzien,ale nie poszlam na pogrzeb,jutro pojde na cmentarz i poloze na zimnym grobie list.Juz go dzis napisalam.Na tej zwylkej kartce papieru,napisalam to,co nie zdazylam powiedziec jej przed smiercia,ile dla mnie znaczyla przez te cale lata,ile przeplakalam po klotniach z nia,jak byla mi bliska,ze nie moge bez niej zyc i zeby byla szczesliwa w drugim swojim zyciu,poniewaz wierze w Boga,uwierzylam..Odwiedzila mnie dzis znow we snie,powiedziala ze na mnie czeka i zebym sie o nia nie matwila,ze bedzie sie za mnie modlic,byla taka piekna na grzbiecie pegaza ze skrzydlami ze srebra..Moze mi sie objawila?Temu objawieniu,towarzyszyla ta muzyka,ta melodia,coz melodie,ktore nas przesladuja,korespoduja zwykle ze stanem naszego ducha.A moj duch cierpi..

polnoc : :
gru 04 2002 choroba i smierc
Komentarze: 2

Choroba,zniszczyla,zabrala na spacer nad przepascia smierci,ukolysala do snu wiecznego,dala nadzieje,zabrala ja,po niej lzy zostaly i rany w sercu..Jeszcze rok temu sie smiala,byla piekna..wszyscy chlopcy za nia chodzili,byla dobra,uczynna,byla jedna z mioch nablizszych przyjaciolek,chodzilismy ze soba jeszcze do pierwszej klasy..Smierc zabierala ja powoli,po  kawalku,co jakis czas coraz glebiej schodzilo z niej zycie,oczy miala gasnace lecz smiala sie i starala zamazac swa bardzo ciezka chorobe.Nikt nie wiedzial,na co jest chora,ona zawsze mowila,ze czuje sie swietnie,ze nic jej nie jest..Tlumaczyla sie(idac pewnie do lekarza),ze musi sie uczyc,a uczyla sie swietnie,czesto nie przychodzila do szkoly,terza wiem dlaczego-z oslabienia.Jeszcze wczoraj przyszla do szkoly,i poszla do toalety.Nie wracala dlugo,wiec poszlam sprawdzic,co sie dzieje..A ona oslabiona,siedziala cala spocona kolo drzwi do kibla..Chyba dostala jakiegos ataku.Wezwalismy pogotowie,wszystko dzialo sie tak szybku,jej rodzice plakali,bylam przy niej.Ale..Choroba zabrala mi ja..na zawsze.Nie wiem dlaczego nie placze,ale nie poszlam dzis do szkoly,nie jadalm od wczoraj nic,a dzis w nocy ona mi sie snila..Byla wesola i mowila,ze jest jej wspaniale "tam".Oby,z wiernosci do niej,nie powiem na co byla chora..Nie moge w to uwierzyc

polnoc : :
gru 03 2002 a teraz przyjazn
Komentarze: 4

A teraz pora omowic przyjazn,choc na blagach ktos juz na pewno omawial ten temat.Przyjazn jest czyms pieknym,to druga osoba,ktorej bezgranicznie ufasz i chcesz dla niej jak najlepiej,nawet jesli wchodza do tego sprawy takie jak milosc czy cos innego,rownie waznego...Przeyjaciolka(czy przyjaciel),nigdy nie moga byc falszywi i przyjazn nie ,moze usztaltowac sie w tydzien,ot tak "Jestes moja przyjaciolka"i juz papuzki nierozlaczki cholera sa..Nie,przyjazn rozwija sie,kloci(godzi sie potem i utrwala),przezywa rozne okresy,ale przez LATA.Co myslicie o przyjazni?

polnoc : :
gru 02 2002 jak mozna zabic?
Komentarze: 4

Jak mozna zabic....jak?Wbic czlowiekowi ostrze w brzuch,z pistoletu strzelic,czy brutalnie zgwalcic i potem bezbronna juz osobe zabic w prosty sposob.Czy daje to jakas satysfakcje?Przez moment?A potem pragniesz jeszcze wiecej ofiar i ludzi skrzywdzonych.Staje sie to twoim nalogiem,a ty stajesz sie popapranym psychopata,ktory lata na ulicy z siekera,az w koncu trawisz na sale sadowa i albo bedziesz umieral w wiezieniu przez cale zycie,albo dostaniesz kare smierci,ktora i dla mordercow jest lepsza czasami niz dozywocie w zamknieciu.Nie wiem co jest gorsze..Mialam kiedys kolezanke,ktora zostala brutalnie zgwalcona i potem rzucona do rzeki.To byl szok-Umowilysmy sie do kina i ja ide na miejsce spotkania,a jej nie ma.Niedaleko rzeka,pomyslalam,ze musza ladnie wygladac wszystkie swiatla miasta odbijajace sie w rzece i poszlam,a tam......Od tej pory zawsze sie boje,choc mordeca mojej kolezanki jest w wiezieniu...

polnoc : :
gru 01 2002 czym jest milosc?
Komentarze: 4

Czymze jest prawdziwa milosc,skoro tak malo ludzi zostaje sobie wiernym do konca zycia...Czym?Wspomnieniem?Doznaniem?Sztucznym uczuciem?A moze snem?Jedna osmioletnia dziewczymka przyszla kiedys ze szkoly,cala rumiana i powiedziala z najwieksza powaga:Mamus,ja sie zakochalam.Szaleje z milosci,idz,patrz w katalogach na suknie slubne...Zalosne..jak osmiolatka moze sie prawdziwie zakochac..Rozumiem-zauroczyc,lub podobac sie..ale "szaleje z milosci".Moze by jeszcze dodala,ze nie moze spac ani jesc.Nikt nie wie,kiedy przychodzi prawdziwy moment milosci i slowa "Kocham cie i nigdy nie opuszcze"sa czysta prawda...

polnoc : :